Serwis turystyczny o Słowacji Wspomnienia - Habovka 2003
SŁOWACJA

INFO PRAKTYCZNE

WSPOMNIENIA

Do Habovki pojechaliśmy w grupie sześciu osób, a mianowicie: Basia, Agata, Maciek, Bartek, Łukasz i Roman (autor relacji). Przebywaliśmy tam przez dwa tygodnie: od 2 do 16 sierpnia 2003 r. Mieszkaliśmy w Privat Pilar, w apartamencie 3-pokojowym z wszelkimi udogodnieniami. Do wyłącznej dyspozycji mieliśmy kuchnię, 2 łazienki. 2 telewizory. Z właścicielami znam się poprzez Internet już od dłuższego czasu. W rzeczywistości Państwo Pilar potwierdzili, że są bardzo miłymi i sympatycznymi ludźmi - ich kwaterę mogę śmiało polecić turystom z Polski.

Do Habovki jechaliśmy z Gdańska z kilkoma przesiadkami. Najpierw kuszetkami do Zakopanego, potem autobusem do Chochołowa. Trzeba było następnie podejść kawałek pieszo do granicy w Suchej Horze. Stamtąd udaliśmy się autobusem do Trstenej, gdzie przesiedliśmy się na autobus do Habovki. Podróż trwała prawie dobę, ale do takich wojaży zdążyliśmy się przez lata przyzwyczaić ...

Habovka znajduje się niedaleko od polskiej granicy, u podnóża Rohaczy - pięknych gór wchodzących w skład Tatr Zachodnich. Właśnie dla gór udaliśmy się w te strony. Chyba nieprzypadkowo nas ludzi mieszkających nad morzem ciągnie w góry. Oto relacja z niektórych naszych wędrówek po górach. Na początek wybraliśmy szlak wokół rohackich stawów.  


 

Jezioro Tatliaka - w głębi Rohacz Ostry

Wędrówka wśród rohackich jezior

Większość szlaków w tym rejonie rozpoczyna się od Zwierówki, leżącej u zbiegu Doliny Rohackiej i Łatanej. Dojechać można tu autobusem z Habovki. Należy następnie przejść kilka kilometrów Doliną Rohacką w kierunku Chaty Tatliaka. Można się  w niej pożywić przed dalszą drogą. Stąd właśnie ruszyliśmy w kierunku rohackich stawów. Szlak z widokami na piękne i groźnie wyglądające rohackie szczyty: Rohacza Ostrego, Rohacza Płaczliwego, Trzy Kopy, Wołowca, Banówkę. Minęliśmy cztery rohackie stawy, z których najwyżej położony znajduje się na wysokości ponad 1700 m n.p.m. Schodząc w kierunku Doliny Rohackiej niebieskim szlakiem minęliśmy spadający z hukiem Wodospad Rohacki. Zmęczeni, ale zadowoleni, po kilku godzinach wędrówki wróciliśmy autobusem do naszej kwatery w Habovce. Intensywny marsz okupiłem odciskami, których nie pozbyłem się do dziś. Trzeba było zrelaksować się i dać wytchnienie naszym nogom. Udaliśmy się się na odległe o 10 km od Habovki kąpielisko termalne w Oravicach

Na kąpielisku w Oravicach

Przewodnik stada

Kilkugodzinne moczenie w 37-stopniowej wodzie termalnej było bardzo przyjemne. Dodatkowo "mimochodem" opaliliśmy się, gdyż tego dnia grzało niemiłosiernie. Jednym ze sposobów relaksu była też jazda na rowerze. Pojeździliśmy trochę po okolicznych dolinach: Błotnej, Cichej i Bobrowieckiej. Udało mi się nawet zostać przewodnikiem stada owiec :-)   

Ale trzeba było wracać w góry. Nasi gospodarze polecali wyprawę na Siwy Wierch. I mieli rację. Pojechaliśmy autobusem na przełęcz w okolicy leśniczówki Huty. Tam właśnie rozpoczyna się czerwony szlak graniowy po Rohaczach. Podjęliśmy wspinaczkę - coraz wyżej i wyżej. Spoceni osiągnęliśmy pierwszy punkt widokowy - Białą Skałę. Widoki ze wapiennego szczytu robiły wrażenie. Szliśmy dalej. Pojawiały się duże wapienne skały, takie jakie znamy z miasteczek skalnych. Dwukrotnie musieliśmy korzystać z łańcuchów. Wreszcie osiągnęliśmy szczyt Siwego Wierchu (1809 m n.p.m.) - można było nasycić oczy pięknymi widokami na okolice. Z Siwego Wierchu zeszliśmy na przełęcz Palenica, skąd udaliśmy się żółtym szlakiem do Zuberca. Trasę opisywano w przewodniku jako łatwą, nam wydała się średnio trudna. Zmęczeni, po kilku godzinach marszu znaleźliśmy się w Zubercu. Siwy Wierch okazał się później największym wspólnym dokonaniem naszej grupy, jeśli idzie o najwyższy osiągnięty szczyt.   

W drodze na Siwy Wierch

Na szczycie

Po wrażeniach wspinaczkowych trochę czasu poświęciliśmy na zwiedzanie. Pojechaliśmy autobusem do Niżnej, a potem pociągiem do Orawskiego Podzamku. Majestatyczny Zamek Orawski robi niesamowite wrażenie. Udaliśmy się na zwiedzanie zamku. Urozmaicone ono było pokazami walk rycerzy, koncertem muzyki dawnej oraz pokazem tresury ptaków. Zamek Orawski polecam wszystkim do zwiedzenia. Następnie udaliśmy się pociągiem do Dolnego Kubina, największego miasta w okolicy. Sympatyczny rynek z widokiem na Wielki Chocz  w Górach Choczańskich. Innego dnia udaliśmy się do Twardoszyna i nad Jezioro Orawskie. W Twardoszynie zwiedziliśmy zabytkowy drewniany kościół na miejscowym cmentarzu. Następnie pojechaliśmy nad Jezioro Orawskie - sztuczny zbiornik wodny powstały w w wyniku postawienia zapory na Orawie. Zatopieniu uległo wtedy kilka wsi. Pozostałością po nich jest wyspa Slanicka na jezierze. Udaliśmy się na nią statkiem wycieczkowym. Było warto ...

Zamek Orawski

Tuż po przypłynięciu statku

Trzeba było znowu wrócić w góry. Wspólnie udaliśmy się na Grzesia (Lucną), leżącego na granicy z Polską. Wyruszyliśmy ze Zwierówki Doliną Łataną. Z Grzesia szliśmy w kierunku przełęczy pod Osobitą. Szczyt ten jest doskonale widoczny od strony Habovki. Zejście z przełęczy było dosyć męczące, ale udało się nam w końcu dotrzeć do końca trasy w Zwierówce.

Innego dnia udaliśmy się na łatwiejszy szlak - do szpitalika partyzanckiego z okresu II wojny światowej. Wyruszyliśmy jak zwykle ze Zwierówki, tam też wróciliśmy. Na pokonanie trasy w obie strony należy przeznaczyć około 2 godzin.  

Nasz wyjazd chcieliśmy podkreślić wejściem na jakiś wyższy szczyt. Trochę obawialiśmy się Rohaczy, postanowiliśmy wejść na Brestową i spróbować "zaatakować" Salatyn - położony najbardziej na zachód tatrzański 2-tysięcznik. Już o 8 rano byliśmy na szlaku. Około 10:30 po żmudnej wędrówce znaleźliśmy się na Brestowej (1902 m n.p.m.). Piękne widoki stanowiły nagrodę za żmudną wspinaczkę. Postanowiliśmy wejść na Salatyn. Ostre zejście na przełęcz i kolejne podejście w górę. Byliśmy na Salatynie - pokonaliśmy wysokość 2000 m n.p.m. To rekord życiowy Agaty ! Po odpoczynku na szczycie wróciliśmy na Brestową, skąd szlakiem graniowym udaliśmy się na przełęcz Palenica, skąd znaną już drogą udaliśmy się do Zuberca.         

Na Salatynie

W Rohaczach

Tak oto w skrócie wyglądają nasze wspomnienia z pobytu w Habovce. Można jeszcze dodać nasz pobyt w Skansenie Wsi Orawskiej w Zubercu, gdzie akurat miał miejsce Rohacki Festiwal Folklorystyczny. Byliśmy także w Dolinie Kwaczańskiej, leżącej już na terenie Gór Choczańskich.

Dużo wrażeń. Byliśmy w tym rejonie po raz pierwszy. Polecam go przede wszystkim dla miłośników gór i to tych wysokich. Szlaki turystyczne na ogół trudne, wymagające pewnej wprawy. A po zejściu z gór zawsze można podjechać do pobliskich Oravic. 


Informacje praktyczne

  • Bilet na kąpielisko termalne w Oravicach kosztuje 100 Sk (normalny) i 40 Sk (3-15 lat) 
  • Bilet wstępu do Zamku Orawskiego kosztuje 100 Sk (normalny) i 60 Sk (ulgowy: dzieci i młodzież - warto mieć przy sobie dokument)
  • Bilet na statek wycieczkowy po Jeziorze Orawskim kosztuje 70 Sk. Wstęp na Wyspę Slanicką - 10 Sk
  • W Habovce można wypożyczyć rower: 50 Sk/godz., 100 Sk/pół dnia i 150 Sk/dzień.

Wspomnienia przygotował:

Roman Nierebiński, Gdańsk, 22.08.2003 r.


  Opracowanie RoN 2003  
  Ostatnia modyfikacja: 04-01-2010