Serwis turystyczny o Słowacji Słowacja na rowerze 2006
SŁOWACJA

INFO PRAKTYCZNE

WSPOMNIENIA

Tym razem postanowiłem pojeździć po Słowacji na rowerze. Na początku chciałem zabrać ze sobą swój rower, ale nie wszystkie pociągi mają wagony do transportu rowerów i zrezygnowałem z tego zamiaru. Postanowiłem pożyczać rower na miejscu.

16 sierpnia 2006 r. wsiadłem wieczorem do pociągu i udałem się do Bielska-Białej, by tam przesiąść się do pociągu, który jechał do Čadcy. Pociąg, jak to nieraz u nas bywa, miał 2-godzinne opóźnienie, w związku z czym musiałem czekać 3 godziny na pociąg do Zwardonia. Tam przesiadłem się na pociąg do Żyliny. Z kilkugodzinnym opóźnieniem wylądowałem w końcu w Čadcy. Był czwartek, 17 sierpnia, koło godz. 15. Nocleg miałem zarezerwowany w znanym mi już wcześniej Hotelu Lipa, w którym korzystałem z gościny pana Jana Jasika. Był on też moim towarzyszem dwudniowych wędrówek rowerowych po okolicach Čadcy. Można zajrzeć na mapę okolic.

Następnego dnia, w piątek 18 sierpnia, udaliśmy się na pierwszą wycieczkę rowerową. Naszym celem była zapora wodna Nova Bystrica. Trasa wiodła z Čadcy przez Oščadnicę, Krásno n. Kysucou, Novą Bystricę, dookoła zapory wodnej i z powrotem przez Krásno n. Kysucou, Oščadnicę do Čadcy. Szczególnie interesująca była trasa wokół zapory wodnej. Wiodła ona po pagórkowatej i mało uczęszczanej drodze, przeważnie asfaltowej, choć były tez odcinki szutrowe. Z drogi roztaczały się ładne widoki na zaporę, jak też szczyty górskie Małej Fatry (rozpoznałem jeden z moim ulubionych szczytów słowackich Wielki Rozsutec).

Hotel Lipa w Čadcy - tu mieszkałem

Nad zaporą Nová Bystrica

W sobotę 19 sierpnia, wyruszyliśmy w kierunku Jaworników, pasma górskiego na pograniczu z Czechami. Trasa wiodła z Čadcy, przez Turzovkę, Makov w kierunku Wielkiego Jawornika. Jest to najwyższy szczyt Jaworników, leżący na wysokości 1071 m n.p.m. Przyznaję, że na sam szczyt prowadziliśmy nasze rowery, ale uprzedni długotrwały podjazd należał do wyjątkowo uciążliwych. Z Wielkiego Jawornika udało się już zjechać. Droga powrotna w kierunku Makova i Turzovki była dużo łatwiejsza i obfitowała w wiele zjazdów. W Turzovce odbywały się akurat uroczystości folklorystyczne, wzięliśmy między innymi udział w biciu rekordu Guinnesa w jedzeniu Tatranek, miejscowych wafelków :-)  Z Turzovki pojechaliśmy w kierunku Čadcy nieco inna trasą przez Klokočov i Staškov. W Staškovie posililiśmy się gulaszem z kociołka i udaliśmy się w dalszą trasę. Wieczorem, po pokonaniu ponad 100-kilometrowej trasy, wróciliśmy do Čadcy.

Nad zaporą Nová Bystrica

Wielki Jawornik (Velký Javorník) 1071 m n.p.m.

Następnego dnia w niedzielę 20 sierpnia rano, wsiadłem do pociągu, którym udałem się w kierunku Štrby pod Tatrami. Na dworcu czekała na mnie moja dobra znajoma Jarmila Gotthardtova, która udzieliła mi gościny w Privat Jarmila. Tego samego dnia odbyłem dwie wycieczki na rowerze. Można zajrzeć na mapę okolic. Najpierw udałem się z dziećmi Jarmili: Kristiną i Michałem, na wycieczkę przez Šunavę do Lipt. Teplički  i z powrotem. Podjazd w kierunku Šunavy wyciskał z nas ostatnie poty. Po południu udałem się jeszcze do Popradu. Była niedziela i chciałem uczestniczyć we Mszy św. Wsiadłem na rower i przez Lučivną i Svit dotarłem do Popradu. Z powrotem wracałem analogiczną trasą. Na odcinku ze Svitu do Popradu znajduje się nowa ścieżka rowerowa, biegnąca na odcinku ok. 5 km wzdłuż Popradu. Prowadzi ona do nowej dzielnicy mieszkaniowej, z której należy kierować się najpierw prosto, a potem w lewo obok centrum handlowego Hypenova, by dostać się do centrum Popradu, Namestia sv. Egidia.

Wyjazd ze Štrby - w głębi Tatry

Liptovská Teplička

W poniedziałek 21 sierpnia rano udałem się w kierunku dworca kolejowego w Tatr. Štrbie, skąd udałem się kolejką zębatą w kierunku Štrbskiego Plesa. Mogłem próbować spróbować wjechać tam na rowerze, ale postanowiłem zaoszczędzić siły. Štrbske Pleso to najwyżej położona miejscowość na Słowacji, leżąca na wysokości ponad 1300 m n.p.m. Po przejażdżce wokół stawu o tej samej nazwie, udałem się w kierunki Štôli, gdzie przed dwoma byłem na urlopie. Muszę przyznać, że miałem problemy z rozpoznaniem okolicy; przede wszystkim brakowało mi ... lasu. Później dowiedziałem się, że w ubiegłym roku przeszedł pod Tatrami silny huragan, który spowodował tam ogromne szkody. Przekonałem się o tym także w czasie drogi powrotnej do Polski. Wobec tego, że trasa rowerowa, którą zamierzałem jechać w kierunku Smokovca ... nie istnieje, zmieniłem trasę wycieczki. Pojechałem przez Mengusovce, Svit do Popradu. Trasa z Mengusovców do Svitu biegła ruchliwą szosą, dalej jechałem znaną mi już ścieżką rowerową. W Popradzie przejechałem obok kąpieliska termalnego i zatrzymałem się na pobliskim zabytkowym rynku w Spiskiej Sobocie, będącej dzielnicą Popradu. Po odpoczynku wśród odnowionych kolorowych kamieniczek na rynku udałem się  w drogę powrotną. Jechałem przez Svit, skąd udałem się trasą przez Lopušną dolinę, znany w okolicy ośrodek narciarski. Stamtąd pojechałem przez Šunavę, skąd ostry zjazd prowadził do Štrby.

Štrbske Pleso

Spiska Sobota - rynek w Popradzie

We wtorek 22 sierpnia, za namową Jarmili, udałem się na rowerze do Chalupy Jarmila w kierunku Bobrovca. Nie miałem w planach takiej wycieczki, wydawała mi się za długa, ale zachętę stanowiła zapowiedź odwiedzenia Aquaparku Tatralandia. Jarmila z dziećmi udała się do Bobrovca samochodem. Ja ruszyłem rowerem. Trasa przejazdu przebiegała przez Šunavę, Kráľovą Lehotę, Lipt. Hradok, Lipt. Jan, Lipt. Mikuláš, Trstené do Bobrovca. Na odcinku do Kráľovej Lehoty trasa jest mało uczęszczana, bądź wręcz wyłączona z ruchu samochodowego. W takim ustroniu jazda była bardzo przyjemna. Było trochę podjazdów, ładne widoki na okoliczne góry i zaporę wodną Čierny Váh. Wyjeżdżając z  Kráľovej Lehoty miałem kłopoty ze znalezieniem szlaku rowerowego (brak oznakowania), ale w końcu wylądowałem w Lipt. Hradku.

Miałem jeszcze sporo czasu i postanowiłem odwiedzić Lipt. Jan. Pomoczyłem tam przez dłuższy czas nogi w wodzie termalnej w naturalnym kąpielisku, po czym ruszyłem w dalszą drogę. Tym razem jechałem szosą, wydzielonym pasem, biegnącą w kierunku  Lipt. Mikuláša. Centrum miasta ostatnio bardzo wyładniało. Po krótkim odpoczynku ruszyłem do celu i po przejechaniu kilku ostatnich kilometrów wylądowałem wreszcie w Bobrovcu. Jarmila była już na miejscu, w końcu ... jechała samochodem. Wieczorem przygotowaliśmy pieczone kiełbaski i po smacznej kolacji udałem się na zasłużony odpoczynek.

Następnego dnia, w środę 23 sierpnia, zaplanowaliśmy pobyt z Aquaparku Tatralandia. Spędziłem  tam kilka godzin z dziećmi Jarmili. W towarzystwie Michała korzystałem z licznych zjeżdżalni i toboganów. Brałem w wodnym aerobicu pod kierunkiem instruktora. Sporo czasu po prostu wygrzewałem się w ciepłej wodzie (ponad 35° C). Mieliśmy trochę pecha, bo tego dnia akurat padało. Korzystaliśmy zatem z zadaszonych basenów. Dodatkowo próbując zrobić zdjęcia zamoczyłem w wodzie aparat fotograficzny i ... ze zdjęć nici. Dodatkowo te zdjęcia, które już przedtem wykonałem uległy zamoczeniu, przez co ich jakość uległa pogorszeniu - co widać na załączonych na stronie obrazkach.

Pobyt w Aquaparku Tatralandia to znakomity relaks dla nóg po przejechaniu wielu kilometrów. Ale trzeba było znowu wsiąść na siodełko i ruszyć w drogę powrotną do Štrby. Wystartowałem po południu, ale bez specjalnych problemów pokonałem zaplanowaną trasę. Trochę błądziłem w okolicy Čiernego Váhu (brak dobrego oznakowania), ale w końcu znalazłem właściwą drogę. Pod wieczór byłem na miejscu w Štrbie.

W czwartek 24 sierpnia udałem się w kierunku pobliskiego Važca. Zwiedziłem tam jaskinię, w której zachowały się szczątki niedźwiedzia jaskiniowego. Wróciłem z powrotem do Štrby i pojechałem dalej, już po raz ostatni, w kierunku Popradu. Tam zrobiłem zakupy i dość mocno nimi objuczony, postanowiłem wracać do Štrby pociągiem. Jak pomyślałem, tak i zrobiłem.

I tak moje rowerowe wojaże dobiegły końca. Oto ich pełny bilans.

1 dzień - 18.08.2006. Čadca, Oščadnica, Krásno n. Kysucou, Nova Bystrica, Krásno n. Kysucou, Oščadnica, Čadca. 86 km
2 dzień - 19.08.2006 Čadca, Turzovka, Makov, Wielki Jawornik, Makov, Turzovka, Klokočov, Staškov, Čadca 103 km
3 dzień - 20.08.2006 Štrba, Šunava, Lipt. Teplička, Šunava, Štrba; Štrba, Lučivná, Svit, Poprad, Svit, Lučivná, Štrba 75 km
4 dzień - 21.08.2006 Štrba, Tatr. Štrba, Štrbske Pleso, Štôla, Mengusovce, Svit, Poprad, Svit, Lopušná dolina, Šunava, Štrba 51 km
5 dzień - 22.08.2006 Štrba, Šunava, Čierny Váh, Kráľova Lehota, Lipt. Hradok, Lipt. Jan, Lipt. Mikuláš, Trstené, Bobrovec 57 km
6 dzień - 23.08.2006 Bobrovec, Trstené, Lipt. Mikuláš, Lipt. Hradok, Kráľova Lehota, Čierny Váh, Šunava, Štrba 51 km
7 dzień - 24.08.2006 Štrba, Važec, Štrba, Lučivná, Svit, Poprad 37 km
Razem   460 km

W sumie przejechałem na rowerze 460 km. Myślę, że ... całkiem nieźle. Trasy z reguły były mało uczęszczane; roztaczały się z nich piękne widoki na Tatry. Bywały kłopoty z oznakowaniem, dlatego lepiej zaopatrzyć się w stosowne mapy.

W piątek udałem się w drogę powrotną do Gdańska. Z Popradu, dokąd podwiozła mnie Jarmila, wracałem mikrobusem do Zakopanego. Stamtąd jechałem autobusem do Krakowa (roboty drogowe na "zakopiance") i dalej pociągiem do Gdańska. Koło północy tego samego dnia byłem w domu.

Na zakończenie chciałbym jeszcze raz podziękować za udzieloną gościnę panu Janowi Jasikowi z Hotelu Lipa w Čadcy oraz pani Jarmili Gotthardt z Privat Jarmila w Štrbie. Dopisywała pogoda, rowery się nie psuły, kondycja i zdrowie pozostawały bez zarzutu. Okazało się, że poznawanie Słowacji na rowerze to był bardzo dobry pomysł ! Okolice Čadcy oraz Štrby szczerze polecam amatorom turystyki rowerowej.


Informacje praktyczne

  • Ze Zwardonia do Čadcy korzystałem z kolejowego biletu powrotnego w cenie 2 Euro.
  • Bilet wstępu do Jaskini w Važcu kosztował 60 Sk.
  • Bilet autobusowy z Popradu do Zakopanego kosztował 17 zł.

Wspomnienia przygotował:

Roman Nierebiński, Gdańsk, 18.10.2006 r.


  Opracowanie RoN 2006  
  Ostatnia modyfikacja: 04-01-2010